Joanna Hajduczenia: Rozwój to kwestia wyboru

Nasze wybory dotyczące zawodu, edukacji czy rozwoju kariery związane są często z odwagą i szczerością wobec siebie.

Warto zadawać sobie pytania kontrolne: czy sytuacja, w której jestem mnie wzmacnia czy wręcz przeciwnie?

Czy to co robię związane jest z rozwojem tego, co dla mnie, we mnie samej najważniejsze?

Rozmawiam z Joasią Hajduczenia, która zajmuje się odkrywaniem potencjałów, które tkwią w każdym, a często nawet nie wiemy jak właściwie je rozpoznać.

Ale jeśli włożymy w to choć trochę wysiłku – efekty mogą być zdumiewające.

Musimy tylko wykonać w tym kierunku pierwszy krok. Może będzie nim właśnie lektura tego tekstu, ale udział w spotkaniu społeczności związanych z branżą czy warsztatach rozwoju?

Kilka słów o Joannie: Joanna Hajduczenia – psycholożka i trenerka rozwoju osobistego.

Autorka programu cyklu warsztatów i konsultacji rozwoju osobistego „Projekt Potencjał”, który ma na celu inspirację do rozwoju i zmian w życiu zawodowym oraz inicjowanie nowego planu działań w tym zakresie. Program ma na celu także wspieranie ludzi w odkrywaniu ich wewnętrznych zasobów, czyli potencjałów. Joanna współpracowała w różnorodnych projektach, m.in. jako konsultant programu Online Interactive Education Support, gdzie zajmowała się kontaktem i doradztwem z osobami z całego świata.

Monika Bogdanowicz: „Do czego jestem zdolna” – to tytuł Twojej prezentacji na kolejnym spotkaniu trójmiejskiej społeczności Geek Girls Carrots.

Do czego zdolna jest Joasia Hajduczenia?

I co chciałabyś przekazać dziewczynom fascynującym się wszystkim co związane ze światem nowych technologii, nowych mediów czy zakładających swoje startupy?

Joanna Hajduczenia: Bardzo lubię taki fragment z Kabaretu Starszych Panów:

„I znaleźliśmy się w wieku trudna rada/ że się człowiek przestał dobrze zapowiadać / ale za to z drugiej strony cieszy się, że się również przestał zapowiadać źle”.

Mam poczucie, że dopiero teraz – a mam 30 lat – zaczęłam na serio realizować siebie, podążać za tym, co mi w duszy gra, nie zaś za tym, co sądzę, że powinnam robić, czy za tym, czego inni mogą ode mnie oczekiwać.

Od kilku dobrych lat na różne sposoby zaglądam w siebie, żeby zobaczyć do czego jestem zdolna.

Zawsze miałam poczucie, że coś tam w środku jest, co potrzebuje się wykluć.

Myślę, że wszystkie przedsiębiorcze babki, realizujące swoje projekty (widzę siebie jako jedną z tych babek) wszystkie potrzebujemy ciągle odpowiadać sobie na pytanie:

Jak chcę pokazać siebie w świecie?

Co mam do przekazania?

W jaki sposób chcę zamieniać swoje pomysły, idee, na coś, co będzie miało konkretny kształt, z czego będzie można skorzystać, dotknąć tego, przeczytać to, zarobić na tym?

Wszystkie to robimy – na różne sposoby. Jeśli nasze projekty są projektami z serca, to praca nas wzmacnia, a pracując nad tym, co kochamy, mamy coraz więcej energii. Co oczywiście nie oznacza, że jest to proste 🙂

Jesteś specjalistką w odkrywaniu własnego potencjału. W jaki sposób rozpoznać go w sobie i jakimi metodami to robić?

Tym, co mamy w sobie najcenniejszego jest to, co przychodzi nam najnaturalniej w świecie, coś, co się dzieje samo, co robimy tak po prostu, bez zmuszania się do tego.

To jest to, za co inni nam dziękują, po co do nas przychodzą, co chcą od nas brać.

Pomocne w odkrywaniu potencjału jest zadawanie sobie pytań – ‚Co mnie napędza?’, ‚Co sprawia, że zaczynam się jarzyć jak choinka cała w lampkach?’.

Abo można zapytać bliskich, życzliwych nam ludzi – co uważają za naszą mocną stronę?

Czasem właśnie inni widzą w nas to coś cennego, czego może sami nie widzimy, lub nie cenimy wystarczająco.

Metodą są więc pytania – pytania, które pomagają bardziej zajrzeć w siebie, zobaczyć siebie z innej strony.

Można te pytania sobie zadawać samemu, można iść na warsztaty rozwojowe , albo można iść pogadać o tym, np. z coachem.

Na co dzień jesteśmy zajęci bieżącymi sprawami i często nie myślimy, bądź nie mamy czasu czy energii aby myśleć, czy to co robimy jest tym najwłaściwszym rozwiązaniem. Dlaczego miałabym szukać odpowiedzi na takie pytania?

Są etapy, kiedy nie mamy potrzeby zadawać sobie pytań, kiedy skupiamy się na działaniu, i to jest OK.

Ale przychodzą też momenty – i to na różnych etapach życia – że pojawia się potrzeba zatrzymania, zapytania siebie – ‚czy to co robię wzmacnia mnie, czy osłabia?’.

Może to być moment, w którym zaczynamy myśleć o zmianie kierunku, albo o wprowadzeniu do naszego życia czegoś, czego brakuje. Pomóc może zadawanie sobie pytań: ‚Czego potrzebuję?’, ‚Jak chcę się czuć?’.

Czasem nie chodzi o wprowadzanie radykalnych zmian, rzucanie pracy.

Może wystarczyć niewielka zmiana, przesunięcie akcentów.

Kluczem jest sprawdzanie czy to, co robię wzmacnia mnie, ożywia, czy dzięki temu mogę rosnąć, czy wręcz przeciwnie.

Rozwój osobisty to proces, często dość żmudny i trudny do przeprowadzenia. To trochę jednak walka z samym sobą. To praca nad zmianami w myśleniu i przełożeniu tego na działanie. Jeśli już musi boleć, to czy zawsze jest za to nagroda?

Ciekawe, że masz takie skojarzenie, że musi boleć.

Może musi, może nie, nie wiem.

Jeśli się bardzo męczę tym rozwojem, to warto się zastanowić po co to robię?

Może wcale nie chcę, tylko wydaje mi się, że powinnam, bo to na czasie, albo muszę inwestować w siebie, żeby awansować w pracy?

Bliska jest mi idea bycia dla siebie życzliwym, czułym.

Nie warto nakładać na siebie dodatkowych ciężarów.

Ja bardzo lubię rozwój osobisty, bardzo mnie ciekawi – co tam jeszcze jest do odkrycia?

Widzę to jako taką przygodę – czego mogę się jeszcze o sobie dowiedzieć?

Jak sobie ułatwić życie? Jak poczuć się lepiej, zdjąć z siebie obciążenia, być bardziej w zgodzie z sobą?

Mamy ograniczony zasób energii, i możemy go inwestować albo w walkę ze swoimi słabościami i próby podciągnięcia się w tym, w czym jesteśmy do bani.

Albo możemy tę energię zainwestować w to, co lubimy, co nam wychodzi, po to, żeby być w tym naprawdę super.

To kwestia wyboru.

Po czym mam poznać, że akurat ta droga mojego wykształcenia czy zdobywania doświadczeń poprowadzi mnie do sukcesu, przecież życie jest często wypadkowa różnych pomyłek i niewłaściwych wyborów, które nie są porażkami, a wychodzimy z nich bogatsi o nowe doświadczenia.

Wiadomo. Porażki, momenty wstrzymania, lęk, zawracanie z drogi – to wszystko jest wpisane w każdą działalność, także tą bliską sercu.

Czasem mamy wszystkiego dość, dość naszego ukochanego projektu, chciałoby się wszystko rzucić.

Mam takie skojarzenie organiczne – że to nasze dzieło, nasz biznes, produkt, czy usługa, czy dzieło sztuki jest trochę jak las – w lesie są drzewa rosnące, i są takie zwalone, spróchniałe.

Są momenty szybkiego wzrostu i momenty zapadania w uśpienie. I to wszystko jest OK.

Warto sobie pozwolić na takie momenty odpuszczenia, opadania z sił, po to, by potem wrócić z nową energią.

Myślę, że każda osoba, która rozwija własny projekt, doświadcza takich chwil braku energii, i potem na nowo się zapala do działania.

Kiedy zastanawiamy się czy coś jest dla nas właściwą ścieżką, warto zobaczyć jakie odczucia w ciele się pojawiają kiedy o tym myślimy.

Czy coś się w nas kurczy, chowa, malejemy w sobie?

Czy wręcz odwrotnie – kiedy myślimy o tym czymś, albo mówimy, to wtedy coś się w nas rozszerza, rozjaśnia.

Patrzenie na sygnały z ciała może nam dać większą orientację w tym, czy to jest dla nas właściwa ścieżka.

Oczywiście nie znaczy to, że nie będziemy przy tym odczuwać lęku – element lęku i stresu jest zawsze, kiedy robimy coś nowego dla nas, coś ważnego, coś, na czym nam zależy.

Dziewczyny, które pracują w nowych technologiach, poświęcają pracy znaczną część swojej aktywności.

Jak zachęcać je do zachowania większej równowagi między pracą a życiem osobistym?

Bliska jest mi idea uważności, bycia tu i teraz, kierowania uwagi na to, co się dzieje wewnątrz nas.

Niezależnie od tego, co robimy, warto być obecnym w tym działaniu lub byciu – kiedy piję kawę, to piję kawę, skupiam się na jej smaku, na tym, co się dzieje z moim ciałem, kiedy piję kawę.

Kiedy pracuję, też jestem w tym całkowicie obecna, nie odlatuję myślami.

Kiedy jestem z bliskimi, to jestem z nimi, tylko tam, całą sobą.

Nawet kiedy mamy niewiele wolnego czasu, żyjemy szybko, to pomaga zachować równowagę.

Dużo zamętu się robi, kiedy próbujemy robić wiele rzeczy naraz: podczas pracy myślimy o zakupach, planujemy weekend, a bawiąc się z dzieckiem, martwimy się pracą.

Warto kierować uwagę do środka, do wnętrza, patrzeć na to, co się z nami dzieje, czego potrzebujemy w danym momencie. Życzliwe przyglądanie się sobie, bycie uważną na siebie i innych, bycie tu i teraz – to wszystko służy równowadze, zdrowiu.

Jakie są Twoje ulubione miejsca/serwisy w sieci oraz książki, które polecasz do lektury aby zwiększyć samowiedzę o rozwojuosobistym?

Wszystkim przedsiębiorczym babkom polecam Marie Forleo i jej filmiki o rozwijaniu własnego biznesu – naprawdę pełno tam inspiracji!

Kocham również Danielle LaPorte i jestem szczęśliwą posiadaczką jej książki, ‚The Fire Starter Sessions’ – to mój skarb, niezmiennie inspirująca rzecz.

Danielle pisze i opowiada o tym, jak możemy określić swoje ‚supermoce’, jak zacząć bardziej korzystać z własnej kreatywności (mówi, że wszyscy możemy być artystami, i zgadzam się z nią!).

Pisze także o tym, jak zacząć naprawdę działać, jak radzić sobie z trudnościami po drodze oraz porażkami, jak się promować, szukać wsparcia, i dzielić się ze światem tym, co mamy do dania.

Myślę, że niezależnie od branży, w jakiej działamy, możemy zaczerpnąć od niej trochę przydatnej wiedzy.

No i polecam warsztaty rozwoju osobistego, oferta jest tak różnorodna, że można znaleźć coś dla siebie, i może to być nawet przyjemne!

Strona Joanny:

http://www.hajduczka.pl

Skomentuj jako pierwszy

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.